WYNIKI WYSZUKIWANIA / SEARCH RESULTS:

MAJ W SERCU

Pięć lat temu, dokładnie w maju, wróciłam do Polski po – w sumie – ponad 11 latach nieobecności. Większość tego czasu, bo prawie 10 lat, spędziłam w Waszyngtonie DC, w Stanach, ale także w Hiszpanii i w Meksyku. W maju 2012 wracałam do domu, do Warszawy, w której się urodziłam, gdzie na podwórkach Żoliborza i Ochoty grałam w gumę i w klasy, po raz pierwszy się zakochałam, poszłam na studia. Do mojego miasta.

To miasto, moje miasto, w maju 2012 roku zachwyciło mnie. Piękne na EURO 2012 było olśnieniem. Ścieżka po „dzikiej” stronie Wisły: dziki, bobry, ukryte na wysepkach plaże i nieuregulowany brzeg rzeki w samym centrum miasta – stolicy dużego europejskiego kraju – oczarowały mnie. Warszawa pulsowała życiem, młodą energią nowych inicjatyw, kafejek, wypełnionych ludźmi miejsc publicznych, pojawiających się z wolna na drogach rowerzystów. Miasto żyło, działało, tworzyło. Pamiętam myśl, że pewnie nigdy bym na tyle nie wyjechała, gdyby Warszawa tak wyglądała w 2001 czy 2003 roku.

Decyzję o powrocie podjęłam szybko. Byłam oczarowana energią miasta, które objawiło mi się w zupełnie nowej odsłonie i chciałam po wielu latach znowu poczuć się „u siebie”. To były wystarczające, chociaż nie wszystkie, powody. Maj w sercu, radość z powrotu do ludzi, których kocham, języka polskiego na ulicy, jagodzianek w przejściach podziemnych, buraczków na ciepło w barze mlecznym. Przez pierwsze tygodnie nie mogłam się tym wszystkim nasycić. Więc syciłam się.

Ten powrót miał się okazać trudny. Całkiem nieoczekiwanie. Wiedziałam, że podróże w „tamtym” kierunku są sporym wyzwaniem, ale nigdy nie przypuszczałam, że najtrudniej będzie mi wrócić „do siebie”, że ta komfortowa, bezpieczna i oczywista przestrzeń „swojskości”, o której marzyłam przez te wszystkie lata już nie istnieje.

To, co po powrocie zaczęło mi się z wolna ukazywać to była seria subtelnych zadziwień, że nic już nie jest oczywiste, ani jedyne. Tam gdzie wcześniej widziałam jednen głos, jedną możliwość, jedną interpretację, teraz objawiały mi się z wcale niesubtelną siłą dziesiątki innych możliwości. Nie potrafiłam już wstrzelić się w „swojskość”, nie była to też „amerykańskość” czy „latynoskość”. Było to za to bardzo nieswojskie poczucie dziwności i odmienności. Już nie stamtąd i już nie stąd.

Minęło pięć lat i na nowo zbudowałam sobie moje „u siebie”. Nie jest to Polska pocztówkowa, polonijna, sielska kraina wyidealizowanego dzieciństwa. Nie jest to też Polska, której się wstydzę, której nie lubię, na którą narzekam. Jest to przestrzeń, którą budowałam i ciągle sobie buduję z małych kawałeczków „mojości”. Z mojości buduję moją własną swojskość, w której moszczę się jak najlepiej potrafię. Cieszę się z niej i akceptuję jej nieoczywistości, kontrasty i sprzeczności.

I kiedy nadchodzi kolejny maj czuję jak nie ma tak naprawdę dla mnie lepszego miejsca na ziemi niż mojość. Mojość, która po długiej bardzo zimie znowu zakwitła majem w sercu.

Fot. Plaża “Poniatówka” nad Wisłą w Warszawie w lipcu 1927 roku. Zdjęcie w zasobach NAC, Narodowego Archiwum Cyfrowego.

PODZIEL SIĘ:
FacebookTwitterGoogle+LinkedInEmail
OPUBLIKOWANY W: TAM
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

English w Ameryce Południowej

TAM13/08/2016

KOLEJNY KURS ANGIELSKIEGO...

TU I TERAZ19/09/2017

Back in Poland

IN   WITH POLAND10/06/2016

Polubiłeś nas? :) Bardzo nam miło!

Jeśli chcesz, co jakiś czas będziemy wysyłać Ci najciekawsze wpisy i informacje.  Zostaw nam tylko Twoje dane:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych danych osobowych w tym ich zbieranie i wykorzystywanie w celach: zapisu na spotkania i warszaty, ewidencji sprzedaży, wysyłania informacji marketingowych, kontaktu z klientem przez Jezykodajnia/ Polish Yourself Agnieszka Bolikowska z siedzibą w Warszawie, przy ul. Panieńskiej 9 lok.29, NIP: 5262193770, stosownie do postanowień ustawy z dnia 19 sierpnia 1997 r.o ochronie danych osobowych (Dz. U. nr 133 poz. 993 ze zm.).(wymagane)

Free newsletter examples inspired by FreshMail